Zakończył się plebiscyt na najlepszego polskiego prelegenta javowego. Oczywiście były małe oszustwa, ale dzielne cenzurantki dzielnie przegłądały każdy oddany głos i usuwały te, które budziły wątpliwości. Po krótkim czasie okazało się, że można się fajnie bawić i nie trzeba próbować oszukiwać samego siebie, głosując 200 razy na tego samego kandydata ...

